7-11-2018 | 19:36

krzyssekk

42

NBA MOCK DRAFT – ANALIZA NABORU 2019 #1.

Mimo, iż do przyszłorocznego Draftu NBA pozostało jeszcze sporo czasu, nic nie stoi na przeszkodzie, by przeanalizować, jak na ten moment prezentuje się aktualny model naboru.

 

1. Cleveland Cavaliers (1-8) – R.J. Barrett, SF [Duke]

 

Dla większości ekspertów Barrett jest bezapelacyjnie murowanym kandydatem do pierwszego wyboru w przyszłorocznym Drafcie. Mierzący 201 cm wzrostu i ważący 92 kilogramy 18-latek dołączył do Duke Blue Devils, jednej z najsilniejszych drużyn koszykówki uniwersyteckiej, która swoją siłę pokazała już w pierwszym spotkaniu z Kentucky, ale o tym nieco później.

Przez ostatnie lata Kanadyjczyk reprezentował barwy St. Marcellinus. W swoim ostatnim sezonie został wybrany najlepszym zawodnikiem ligi, notując przy tym fenomenalne cyfry. Barrett zdobywał wówczas średnio 28.7 punktów, 8.5 zbiórek, 4.5 asyst i 1.5 przechwytu na mecz.

Barrett jest niemalże nie do zatrzymania w kontrataku. Nie boi się kontaktu fizycznego z przeciwnikiem i samodzielnie potrafi wykreować sobie sytuacje pod koszem. Jak na swój wiek jest niezwykle pewny siebie. Gama jego zagrań w ofensywie jest niezwykle szeroka. Oprócz punktowania ma również świetną wizję pola, co potwierdza ilością asyst na mecz.

Część analityków martwi jednak stan umięśnienia ciała 18-latka. O ile nie można odmówić mu dodatkowych powtórzeń na ławce, to z pewnością niejednokrotnie nie zwracał uwagi na nogi, co może być przyczyną wielu zbędnych kontuzji. Barrett nie radzi sobie również na linii rzutów wolnych. Średnia trafień na przełomie jego kariery to zaledwie 57.5% (dla porównania: Shaquille O’Neal: 52.7%). Nie najlepiej funkcjonuje również jego rzut zza łuku, choć w odpowiednich momentach udowadniał, że potrafi stanąć na wysokości zadania.

Dzisiejszej nocy odbyło się pierwsze spotkaniu Duke Blue Devils w nowym sezonie. Podopieczni legendarnego trenera, Mike’a Krzyzewskiego zdemolowali rozstawionych z drugim numerem Kentucky Wildcats 118:84. Ogromny wkład w wynik zespołu miał między innymi właśnie R.J. Barrett, który w końcowym rozrachunku zanotował 33 punkty, 4 zbiórki i 6 asyst, udowadniając tym samym swoją prawdziwą wartość.

 

2. Washington Wizards (2-8) – Zion Williamson, PF [Duke]

 

Bestia. Tak jednym słowem można opisać Ziona Williamsona. Mierzący 201 centymetrów i ważący ponad 129 kilogramów silny skrzydłowy, z ruchami podobnymi do rozgrywającego. Już od czasów liceum siał postrach na parkiecie. Budowa jego ciała przypomina byka na sterydach, w dosłownym tego słowa znaczeniu. O jego niecodziennych umiejętnościach świadczyć mogą statystyki na poziomie ponad 36 punktów i 11 zbiórek na mecz.

W pierwszym spotkaniu sezonu zasadniczego NCAA Zion podobnie do Barretta, szalał i dominował po obu stronach parkietu, zdobywając ostatecznie 28 oczek. Jego zagrania były zarówno efektowne, jak i efektywne. Do swojego dorobku dołożył również 7 zbiórek i 2 asysty, a także 1 przechwyt i blok, co potwierdza jedynie poziom jego umiejętności w defensywie.

Zion swoją grę w ofensywie opiera przede wszystkim na sile. Nie ma co się dziwić, jego gabaryty pozwalają mu na rywalizację nawet z największymi środkowymi. Podczas kontrataku jest niemalże nie do zatrzymania, a do jego obrony potrzebna jest minimum dwójka defensorów. Oprócz tego ma również niesamowity instynkt zbiórek. Wie gdzie i kiedy się ustawić, by piłka trafiła w jego ręce. Mimo niespełna 130 kilogramów wagi porusza się bardzo zwinnie i płynnie.

Tego typu budowa i umięśnienie ciała niesie za sobą jednak pewne ryzyko. Zion jest dużo bardziej narażony na kontuzje czy urazy, zarówno mięśni, jak i stawów, które mogą nie wytrzymać tempa jego gry przy takiej masie. Miejmy jednak nadzieję, iż organizm Williamsona jest silny i to takowej sytuacji nie dojdzie.

Do jego słabości zaliczyć trzeba również rzuty z dystansu. 18-latek wciąż pracuje nad rozwojem trójek, lecz na ten moment pozostaje to jego wadą. Z czasem przeciwnicy będą również w stanie przewidzieć jego zagrania, które jak już wspominaliśmy, w większości opierają się na sile. Dlatego też tak bardzo ważnym jest dla niego dodanie rzutów zza łuku do swojego arsenału.

 

 

3. Phoenix Suns (2-8) – Nassir Little, SF [North Carolina]

 

Jedyny zawodnik spoza Duke Blue Devils w czołowej czwórce. Nassir Little jest typem gracza, którego talent nie wybuchł momentalnie. Stale ciężko pracuje, by rozwinąć swoje umiejętności, a jego wysiłek, jak pokazuje ten model Draftu, nie idzie na marne. W pierwszym spotkaniu w barwach North Carolina Tar Heels Little nie został od razu wystawiony w wyjściowej piątce, co mogło budzić pewne kontrowersje. W końcowym rozrachunku 18-latek zdobył jedynie 7 punktów, 2 zbiórki, 3 asysty i 2 bloki, co wciąż pokazuje, że jest na etapie regularnego rozwoju.

Nassir jest jednak fenomenalnym obrońcą, którego styl gry pod własnym koszem można porównać do Kawhi’a Leonarda. Jest on w stanie mierzyć się niemalże z każdym zawodnikiem i być dla niego realnym zagrożeniem, niezależnie od wzrostu i wagi. Zasięg jego ramion jest równie imponujący, bowiem oscyluje w granicy 216 centymetrów.

Po drugiej stronie parkietu niejednokrotnie udowodnił, że potrafi rzucać z półdystansu. Jego mocną stroną jest gra tyłem do kosza, zakończona prostym lay-upem bądź rzutem z obrotu. Z łatwością potrafi również minąć rywala i dostać się pod kosz.

Na ten moment jego słabością można określić rzut zza łuku. Little ma potencjał na bycie świetnym strzelcem, lecz tak jak już wspominaliśmy, przed nim jeszcze sporo pracy. Ma bardzo dobrą technikę rzutu, a także wizję pola, co ułatwi mu to zadanie. Dodatkowo 18-latek musi popracować nad regularnością, bowiem fantastyczne występy przeplata tymi średnimi.

 

 

4. New York Knicks (3-8) – Cameron Reddish, SF [Duke]

 

Kolejny już zawodnik Duke Blue Devils na dzisiejszej liście. Ze względu na obecność R.J. Barretta i Ziona Williamsona na parkiecie, będzie on dopiero trzecią opcją w ofensywie, co pokazała już dzisiejsza potyczka z Kentucky. Reddish przebywał na parkiecie przez 24 minuty. W tym czasie zdołał zdobyć 22 punkty, 2 zbiórki, 3 asysty i aż 4 przechwyty. Miał jednak problemy ze skutecznością (6 na 14 z gry), co w jego przypadku nie jest jednak żadną nowością.

Cameron w Duke występuje na pozycji rzucającego obrońcy, lecz może również wcielić się w rolę niskiego skrzydłowego. Jak na swoją pozycję jest bardzo dobrze zbudowany. Wie jak samodzielnie wypracować sobie sytuację do rzutu. Dodatkowo solidnie panuje nad piłką i świetnie drybluje. Dobrze radzi sobie również po drugiej stronie parkietu. Ma on przypisaną łatkę rewelacyjnego obrońcy, bowiem dzięki swojej szybkości potrafi powstrzymać nawet niskich rozgrywających.

Reddish wciąż musi popracować nad mechanicznym aspektami swojej gry. Forma jego rzutu również wymaga delikatnych zmian i udoskonaleń. Nie jest on również najlepszym atletą, lecz nadrabia koszykarskim IQ.

 

5. Chicago Bulls (3-8) – Sekou Doumbouya, PF [Limoges CSP]

 

Najlepiej prosperujący zawodnik spoza Stanów Zjednoczonych w nadchodzącym naborze, obecnie reprezentujący barwy francuskiego Limoges CSP. Doumbouya jest tak zwanym “combo forward”, czyli zawodnikiem, który może występować zarówno na pozycji niskiego, jak i silnego skrzydłowego.

Jak na swój wzrost (6’9”) Sekou jest niezwykle szybki. Jego grę ogląda się z niezwykłą przyjemnością. Ma aspiracje na bycie fenomenalnym obrońcą, lecz nie wiadomo jak występy w Europie przełożą się na te za oceanem. To właśnie defensywa może zagwarantować mu długą karierę w NBA, nawet jeśli jego gra w ataku nie rozwinie się w odpowiedni sposób.

Mimo iż Doumbouya oficjalnie zgłosił się do przyszłorocznego Draftu, wciąż jest na etapie rozwoju swojej gry. 17-latek musi popracować jeszcze nad fundamentami, takimi jak podania, regularność w rzutach zza łuku, rozumienie gry i ustawienie się na parkiecie.

 

6. Atlanta Hawks [via Mavericks (3-7)] – Romeo Langford, SG [Indiana]

 

Langford jest jednym z najbardziej utalentowanych strzelców w tej klasie Draftu. Decyzja o dołączeniu do Indiana Hoosiers była dość zaskakująca. Zawodnik pochodzi bowiem z New Albany, miasta w stanie Indiana. Romeo jest w stanie sypać zarówno z półdystansu, jak i zza łuku. Ma również rozwiniętą gamę gry pod koszem, bowiem świetnie operuje m.in. fade-away’ami. Jego problemem mogą być jednak braki w atletyzmie.

 

 

7. Atlanta Hawks (3-7) – Quentin Grimes, PG/SG [Kansas]

 

Grimes jest wyjątkowo wysokim rozgrywającym, mierzy bowiem 196 centymetrów. Mimo swojego wzrostu świetnie potrafi panować nad piłką i podtrzymywać tempo gry. Swoją wartość udowodnił w pierwszym spotkaniu Kansas Jay Hawks, w którym to zdobył 22 punkty i 4 asysty.

Quentin całą swoją uwagę w większości skupia na grze ofensywnej. Jest świetnym finisherem, potrafi samodzielnie wypracować sobie pozycję do rzutu i z łatwością zgubić rywala. Powoduje to jednak braki w grze obronnej, która w jego przypadku wciąż wymaga poprawy.

 

 

8. Minnesota Timberwolves (4-7) – Keldon Johnson, SG [Kentucky]

 

Keldon ma odpowiednie warunki, by idealnie wpasować się w ligę zawodową. Jego wzrost pozwala mu na grę na trzech pozycjach (PG, SG, SF), choć z natury jest rzucającym obrońcą. Johnson potrafi solidnie rzucać, bronić i panować nad piłką. Zmiana tempa i kontrola ruchów ciała pomaga mu zgubić rywala w mgnieniu oka.

19-latkowi wciąż brakuje jednak masy mięśniowej, co może mieć znaczący wpływ na jego grę pod koszem. Dodatkowo nie jest również urodzonym atletą, choć doskonale potrafi ukryć swoje słabości.

 

 

9. New Orleans Pelicans (4-6) – Bol Bol, C (Oregon)

 

Bol Bol to syn legendarnego Manute Bola, jednego z najwyższych zawodników w historii NBA (231 cm). Jego potomek jest nieco niższy (218 cm), lecz wzrost ten mimo wszystko jest imponujący.

Chcąc nie chcąc Bol jest skazany na grę przede wszystkim pod koszem. Oprócz szerokiej palety zagrań w pomalowanym 18-latek jest również świetnym obrońcą, który może odmienić losy meczu. Niektórymi z atrybutów przypomina zawodnika pokroju niskiego skrzydłowego.

Bol musi jednak pamiętać, że rzuty z dystansu nie będą jego mocną stroną. Dodatkowo warunki gry w NBA będą od niego wymagały regularnych wizyt na siłowni.

 

 

10. Utah Jazz (4-6) – Daniel Gafford, C [Arkansas]

 

Przed dłuższy okres czasu Gafford nie był poważnym kandydatem do wysokiego numeru w Drafcie, lecz jego przebłyski talentu pokazały, że ma ambicje na bycie prawdziwą gwiazdą. Atletyzm i gra defensywna to dwie najmocniejsze strony 20-letniego środkowego. Świetnie pracuje również w kontratakach, lecz ma problemy z grą pod koszem rywala i podejmowaniem odpowiednich decyzji.

 

 

Zawodnicy warci uwagi:
– Louis King, SF [Oregon]
– De’Andre Hunter, SF [Virginia]
– Darius Garland, PG [Vanderbilt]
– Charles Bassey, C [Western Kentucky]
– Rui Hachimura, SF [Gonzaga]




KOMENTARZE

0

Dodaj komentarz

Nikt nie dodał jeszcze komentarza, bądź pierwszy!